Jak fotografować jedzenie?

Fotografowanie jedzenia jest nie lada wyzwaniem, a nawet - sztuką. Jeśli myślicie, że apetyczne fotografie żywności, pojawiające się na reklamach czy portalach społecznościowych, to zdjęcia "cyknięte" od niechcenia telefonem, to jesteście w wielkim błędzie.
Na szczęście, wszystkiego można się nauczyć, a fotografowanie żywności nie jest tu żadnym wyjątkiem. Przyjrzyjmy się zatem, jakie warunki trzeba spełnić, by wykonywać dobre fotografie reklamowe.

Ukryty przekaz
Esencją dobrej fotografii, a w szczególności fotografii reklamowej, jest wciąganie odbiorcy w pewną grę. Innymi słowy – zdjęcie ma przedstawiać pewien obiekt, na przykład makaron, ale jednocześnie powinno posiadać drugie dno, coś, co zasugeruje odbiorcy określony przekaz.
Jeśli jednak wspomniany makaron ułoży się w jakiś kształt (np. w uśmiech), a przy okazji będzie wyglądał naprawdę smakowicie, dotrzemy do odbiorcy na dwóch poziomach; zrozumie on, że danie jest smaczne i skojarzy je z radością i szczęściem. Oczywiście, uśmiech nie wyczerpuje tematu – jedzenie może też przekazywać coś zupełnie innego, wciągać nas w grę słów, kolorów i skojarzeń.

Pozorny nieład
Żywność, podobnie, jak każdy inny element otaczającego nas świata, posiada swój „lepszy i gorszy profil”. Naszym zadaniem jest oczywiście wyłonienie tego lepszego, dlatego niczego nie wolno pozostawić przypadkowi: ułożenie pomidorków w sałatce albo apetycznie spływająca kropelka tłuszczu, wcale nie są wynikiem zbiegu okoliczności, ale efektem starannie dopracowanej wizji, która ma wywołać w nas określone skojarzenia.
Co więcej, profesjonalni fotografowie żywności twierdzą, że aby wykonać dobre zdjęcie talerza zupy, niezbędne są nie tylko talerz i zupa, ale także pinezki, silikon, żelatyna, a nawet... kombinerki. Nie bez znaczenia jest również czas: pływające w zupie listki pietruszki lub bazylii po kilku minutach albo zatoną, albo przynajmniej zmienią kolor – w obu przypadkach nie będą jednak wyglądały apetycznie.

Pre-cooking
OK, wiemy już, że na zdjęciu nic nie jest zupełnie przypadkowe – skąd jednak mamy wiedzieć, ile czasu minie, aż wspomniana pietruszka pójdzie na dno? Oczywiście, z doświadczenia; w tym celu stosuje się procedurę, zwaną pre-cooking, czyli przygotowuje się potrawę „na próbę”, aby jeszcze przed rozpoczęciem właściwej sesji zdjęciowej rozeznać, jak zmienia się wygląd poszczególnych składników oraz w którym momencie prezentują się one najbardziej apetycznie.
Dopiero znając te parametry, można przystąpić do przygotowania - oraz uwiecznienia - potrawy właściwej.

Zobacz również

Kontakt

Tel: 802 65 8 964

E-mail: kontakt@lukaszkus.pl

ul. Szyperska 14, Poznań

Poradnik na temat szeroko pojętej fotografii, ze szczególnym naciskiem na fotografię reklamową i biznesową. Zapraszamy!